poniedziałek, 27 maja 2013

Domowy "szpital"



Dziś w naszym domu isnty "szpital" , Ladie's się poprzeziębiały więc "perfekcyjna mama" postanowiła dziś przymknąć oko i cały dzień w łóżku leżą co by się mogły troche zregenerować.
Co rusz słychać kichanie, w chusteczki smarkanie, kaszel też nie jest dłużny.
A ja krąże po domu , to coś posprzątam, jedzonko pod małe buźki podam,
 herbatke malinową zrobie, nosy Ladie's opróżnie, temperatury pomierze, maścią nasmaruje, syrop do gardeł ich wleje :) 
 na każde zawołanie jestem dziś i życzenia spełniam ich. 
Jak wiadomo wszem i wobec dziecko chore to dziecko marudne, ale moje Ladie's 
jak narazie energią tryskają i mam nadzieje, że szybko z chorubska się wykaraskają.
 Każdy "szpital" chciałby mieć takie pacjentki  co wdzięczne,wszystko jedzące,
 radosne i mało kłopotliwe. 
W wolnych chwilach pomiędzy "dyżurami" znajduje też czas dla siebie ,
 tak więc źle nie jest z chorobą wygramy! :)


Pozdrawiamy z Ladie's ich kochaną Babcie Gosie (a moją mamę) , najlepszą Babcie pielęgniarke! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz