czwartek, 12 czerwca 2014

Dystans potrzebny od zaraz


Temat malowania paznokci małym dziewczynkom i tym troszkę większym dotyczy mnie tak bardzo, że nie mogłam przejść obojętnie obok postu, który to Nishka na swym blogu umieściła. Po przeczytaniu go czułam wielki niesmak, w środku coś się we mnie zagotowało, bo jak można z 2 latki z pomalowanymi paznokciami uczynić obiekt seksualny ?!
Nie od dziś wiadomo, że dzieci naśladują swoich rodziców w codziennych czynnościach, robić to co oni (oczywiście nie dosłownie).  Nawet ja jako mała dziewczynka razem z moją siostrą, kiedy tylko mama nie widziała zakładałyśmy jej szpilki, czy oznacza to że wcielałyśmy się z siostrą w panie lekkiego obyczaju? NIE !
Moje Ladies ( 2,5 lat i 6,5 lat) uwielbiają wkradać się cichaczem do łazienki kiedy ja się maluję i nie ukrywam, że czasem różem musnę ich policzki, delikatnie usta pomaluję, ale wszystko w granicach rozsądku. Nie tuszuję, nie doklejam im rzęs, nie nakładam podkładu, one po prostu na chwilę chcą poczuć się jak MAMA, to tzw. naśladownictwo.Wiadomo, że nie usiądą z nami wieczorem i pianki z piwka spijać nie będą, bo granicę trzeba jakieś wyznaczać i nie popadać w paranoje. Czy fakt pomalowanych paznokci robi z nich obiekty seksualne ? otóż nie! Dla psychola nie ważne jest czy dziecko ma pomalowane paznokcie czy też nie, więc nie róbmy ze sporadycznego malowania paznokci dziewczynkom przestępstwa !!! Trzeba odróżnić w tym wszystkim zabawę, od kreowania dzieci na dorosłych, wiem że granica między jednym a drugim jest bardzo cienka, ale nie dajmy się zwariować. 

Nishka pisze, że lakiery zawierają substancje szkodliwe, które nam szkodzą i z tym stwierdzeniem się zgadzam. Ale co w naszych czasach nie jest naszpikowane chemią, toksynami? Powinniśmy zatem zamknąć się dziećmi w bunkrach i z nich nie wychodzić, bo a rusz im coś zaszkodzi, albo za rogiem czaić się będzie jakich zboczeniec dla którego będziemy niezłymi kąskami... Trzeba nauczyć się by nie popadać ze skrajności w skrajność i robić wszystko z wyczuciem, bo chyba żadna matka nie robi ze małej córeczki lolitki bo raz na pół roku ( u nas częściej, z racji Cioci kosmetyczki) pomalowała jej paznokcie, bądź lekko musnęła różem jej policzki i pozwoliła na chwilę pod jej kontorlą "założyć" szpilki.
Pewnie niejedna z Was mnie zlinczuje, bo jak tak można ?
ja po prostu mam zdrowe podejście i nie zapędzam się, aż tak w wydawaniu osądzeń jak to zrobiła Nishka,
bo nie ukrywam że mnie jej słowa zabolały. 
To, że w ramach dobrej zabawy malujemy sobie z dziewczynkami paznokcie nie robi ze mnie wyrodnej matki !

Zresztą fala linczu z pewnością się na mnie poleje gdy napiszę , że oby dwie mają przebite uszy,
połowa z Was pewnie uzna mnie za matkę wariatkę co dzieci swe na siłę upiększa...
ale wierzcie mi lub nie moje Ladies są tak słodkie, kochane, i rozczulające
że fakt kolczyków w uszach nic nie zmienia,bez nich (co zdrarza się ostatnio bardzo często) są równie piękne i łamiąc serca przechodniów napotkanych na spacerze ! :)
Moje zdanie na temat postu Nishki, którą moim zdaniem lekko poniosło znacie, teraz czekam na Wasze !

Fakt, że Marlena i Małe Dranie mają podobne na ten temat zdanie uspokaja mnie w 100% i sprawia, że nie czuję się świrnięta i wiem że to nie ze mną jest coś nie tak !
odsyłam Was do ich świetnych tekstów, na prawdę wartych lektury:
MAKÓWECZKI ----> [KLIK]
MAŁE DRANIE -----> [KLIK]

Malowanie paznokci dziewczynkom - DYSTANS POTRZEBNY OD ZARAZ !


   

12 komentarzy:

  1. Pamietam jak zawsze na wakacjach u babci malowala mi paznokcie na wsciekly róż :) wspominam to z łezka w oku bo byla to taka nasza tajemnica przed mamą ;) sqma rowniez maluje malej czasem paznokcie, na wystepy taneczne ma brokat we wlosach i cienie na oczach.. rowniez czekam na fale krytyki ;) a Ciebie i Ladies serdecznie wraz z Nadia pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To naturalne, że dziewczynki chcą malować paznokcie jak mama:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam chłopczyka ale gdybym miała dziewczynkę pewnie postębowała bym tak jak TY troszkę lakieru czy szminki(i to ma tak bardzo ,bardzo zaszkodzić?),przecież to tylko dla zabawy i by dzieci miały trochę uciechy.W zupełności mam takie poglądy jak ty i wcale nie jesteś walnięta,nawet tak nie myśl a dzieci są urocze :-)Agnieszka Buras

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli kogoś tu ponosi to raczej nie Nishkę. Pisała z klasą i mądrością. Podała kilka sensownych argumentów, które poparła dobitnymi zdjęciami. Lolitką z okładki nie zostaje się w jeden dzień. To proces, który zaczyna się już dużo wcześniej, prawdopodobnie w tyłach świadomości. Dlatego warto posłuchać się czasem mądrych rad.

    Ja osobiście nie odebrałam tego wpisu jako ataku wobec matek, które czasem 'maźną' paznokcie dziecka lakierem czy pobawią się z nim w przymierzanie. Ważne jest raczej to, żeby mieć świadomość EWENTUALNEGO zagrożenia i zwyczajnie go unikać. Nikt nie powiedział, że córeczka z pomalowanymi paznokciami stanie się na pewno obiektem seksualnym. Ale są dzieci, które już w wieku ok 2 lat są kreowane dokładnie na lolitki. Stylizacje, sesje zdjęciowe w wyuczonych pozach. To jest niebezpieczne i niepokojące. A nie zabawa z dzieckiem.

    Pozdrawiam
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  5. Przy okazji poruszyłaś sprawę przebijania uszu. Jestem właśnie na etapie rozmyślań na ten temat. Moja Kalina ma 2 latka, na roczek dostała kolczyki - do tej pory zwlekam. Ale chciałabym żeby je nosiła. Twój głos w tej sprawie daje mi też do myślenia :-) Chyba się wreszcie zdecyduję!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również mam takie samo zdanie jak Ty i az mnie śmiech ogarnia, kiedy słyszę o tym obiekcie seksualnym :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Tobą w 100% !!! Nie rozumiem tego całego szumu. Dzieci od zawsze nasladuja dorosłych, dlatego jeżeli raz na jakiś czas pomalujemy córce paznokcie czy usta to stanie się coś strasznego? Nie !!! Każda z nas w dzieciństwie pewnie chciala robić to co mama dlatego uważam, że nie ma w tym nic złego a wręcz przeciwnie ile radości sprawimy swoim pociechom. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam 26 lat, obecnie jestem w ciąży i trafiłam przypadkiem na Twojego bloga. Komentuję powyższy wpis ponieważ kiedy byłam małą dziewczynką mama piłowała i czasem malowała mi paznokcie (babcia była oczywiście zszokowana!), chodziłam po przedpokoju w jej szpilkach a kiedy miałam 6 czy 7 lat dostałam swój pierwszy zestaw cieni do powiek (oczywiście w wersji dla dzieci). Uszy przebito mi kiedy byłam w 3 klasie podstawówki. Mimo to nigdy nie stałam się żadnym obiektem seksualnym dla jakiegoś zboczeńca. Teraz, kiedy jestem dorosła, nie maluję się zbyt często ale kiedy byłam dzieckiem chciałam być po prostu taka jak moja mama. Nie widzę w tym nic złego, bo dziewczynki w wielu kwestiach starają się do mam upodobnić. Czy zabronimy swoim córkom bawić się lalkami i wózkami bo wypadałoby uświadomić je na temat macierzyństwa i odpowiadać na pytania "skąd się biorą dzieci"? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd pewność, że "nigdy nie stałam się żadnym obiektem seksualnym dla jakiegoś zboczeńca" ?

      Usuń
  9. Jako córka mojej matki mam jej za złe, że przebiła mi uszy, bo miała taki kaprys. Pamiętam ogromny ból i długie trudne gojenie. Lubię decydować za siebie i swojemu dziecku nie zafundowałabym tego bez wcześnijszej dyskusji i aprobaty. Nie powinno się decydować za kogoś szczególnie jeśli chodzi o nieodwracalne zbiegi.
    Malowanie paznokci i przebieranki zbliżają i budują wzajemną więź, pod warunkiem, że priorytetem jest to drugie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. We wszystkim należy zachować umiar.
    Malowanie paznokci dla frajdy, np. w wakacje - super sprawa. Przebieranki, makijaż, udawany pokaz mod - wszystko to wraz z siostrami robiłyśmy za dzieciaka i było SUPER.
    Uszy również miałyśmy przekłuwane jako malutkie dzieci i jakoś to przeżyłyśmy, pretensji do matki nie mam. Aczkolwiek gdybym miała córkę, nie przekłuwałabym jej uszu, poczekałabym aż podrośnie i sama podejmie decyzję.
    Podsumowując - wszystko jest dla ludzi - również tych małych - ale nie zapędzajmy się ani w jedną, ani w drugą stronę. Ot, co.

    OdpowiedzUsuń